ANEGDOTY O MULLE NASREDDINIE HODZY :-) "Nasreddin aresztowany za noszenie broni" Gdy N byl studentem, gubernator miasta wydal zakaz noszenia wszelkiej broni. Pewnego dnia N zostal zatrzymany przez policje, poniewaz maszerowal do szkoly z ogromna szabla przypieta do pasa. Zostal aresztowany i postawiony przed oblicze gubernatora, ktory gniewnie powiedzial: - Jak smiesz nie respektowac mego rozporzadzenia i nosic bron? N odpowiedzial: - Ja uzywam tej szabli w szkole do poprawiania bledow w moich rekopisach. - To idiotyczne - krzyknal gubernator - uzywac tak duzej szabli do takiego celu! N odparl: - Czasami bledy sa tak duze, ze ta szabla jest i tak za mala. *** "Nasreddin jako pisarz listow" Pewien czlowiek zwrocil sie do N z prosba: - Wyswiadcz mi przysluge. Napisz mi list do mego przyjaciela w Bagdadzie. - Oh nie, to niemozliwe - odparl N - nie mam teraz czasu by udac sie do Bagdadu. - Alez, mi chodzi tylko o to bys napisal list, nie prosze cie abys jechal sie do Bagdadu! N odpowiedzial: - Moj charakter pisma jest tak kiepski, ze tylko ja jestem w stanie go odczytac. Zatem musialbym sie udac do Bagdadu by list przeczytac twemu przyjacielowi. *** "Suma wiedzy medycznej" wg N Pewnego dnia N powiedzial: - Oto cala suma wiedzy medycznej: "Trzymaj cieplo w nogach, staraj sie by twa glowa byla chlodna, uwazaj na to co jesz i nie mysl zbyt duzo." *** "Madrosc wg N" Ktos zapytal Nasreddina: - Jak mozna osiagnac madrosc? Nasreddin odpowiedzial: - Zawsze sluchaj uwaznie co madrzy i uczeni ludzie ci mowia. Kiedy jednak rozmawiasz z innymi, sluchaj uwaznie tego co sam mowisz! *** "Niedoswiadczony slowik" Pewnego razu zachcialo sie Nasreddinowi zjesc troche owocow, wslizgnal sie wiec do czyjegos ogrodu, wdrapal sie na drzewo i zaczal jesc owoce, ktore byly w zasiegu jego reki. W pewnym momencie pojawil sie wlasciciel ogrodu i zapytal ze zloscia: - Co ty tam robisz na gorze? Nasreddin, probujac zejsc, odpowiedzial slodko: - Jestem slowikiem prosze pana, wlasnie siedze tutaj sobie i spiewam! Mezczyzna byl rozbawiony ta odpowiedzia i smiejac sie powiedzial: - Wiec jestes slowikiem, tak? Pozwol wiec mi uslyszec twoj spiew! Mulla zaczal robic niesamowite miny i wydawac dziwne dzwieki. Wlasciciel pekal ze smiechu i powiedzial: - Czlowieku, co to za spiew? Nigdy przedtem nie slyszalem slowika, ktory by tak spiewal! Nasreddin odpowiedzial: - Poniewaz tak spiewa slowik, ktory wyszedl z wprawy. *** "Kazanie Nasreddina" Pewnego dnia koledzy Nasreddina postanowili zrobic mu kawal. Jako, ze uwazany byl on prawie za Swietego, wiec poprosili go, zeby wyglosil kazanie w ich meczecie. Zgodzil sie. Kiedy nadszedl ten dzien, Nasreddin powiedzial: - Ludzie, czy wiecie co zamierzam wam powiedziec? - Nie, nie wiemy. - Dopoki nie wiecie, nie moge powiedzie?. Jestescie ignorantami, ktorzy marnuja tylko moj czas, powiedzial z oburzeniem i poszedl do domu. Troche tym zmartwieni udali sie z delegacja do jego domu i poprosili o kazanie w nastepny piatek. Nasreddin rozpoczal kazanie, takim samym pytaniem. Tym razem zgromadzeni ludzie odpowiedzieli jak jeden maz: - Tak, wiemy. - W takim razie nie ma potrzeby, zebym zatrzymywal was dluzej. Mozecie isc. I wrocil do domu. Poproszony po raz kolejny do wygloszenia kazania, zapytal: - Wiecie wiec czy nie wiecie? - Niektorzy z nas wiedza, a niektorzy nie. - Wspaniale, wiec pozwolcie tym, ktorzy wiedza podzielic sie swoja wiedza z tymi, ktorzy jej nie maja. I poszedl do domu. *** "Wspanialy pomysl" Nasreddin poprosil swoja zone, zeby zrobila chalwe, przepyszny deser zrobiony z sezamowych ziaren, miodu i innych skladnikow. Zona zrobila bardzo duzo chalwy i Hodza zjadl prawie wszystko. Tej nocy obudzil ja w lozku i powiedzial: - Mam wspanialy pomysl! - Jaki? zapytala ciekawie zona. - Przynies mi reszte chalwy, to ci powiem. Zona wstala i przyniosla mu chalwe a kiedy skonczyl jesc, powiedziala: - Teraz juz nie zasne, jesli nie powiesz mi swojego pomyslu. - Wspanialy pomysl jest taki: Nigdy nie chodz spac, zanim nie zjesz calej chalwy, ktora zostala zrobiona tego dnia! *** "Zaplata" Tradycyjnie w kazdy piatek Mulla chodzil do lazni tureckiej hamam. Tego dnia, Nasreddin byl bardzo zle obsluzony: nie dostal mydla, dano mu stary, dziurawy recznik, a masazysta zupelnie go zignorowal. Kiedy N opuszczal hamam, zostawil zlota monete. Kiedy w nastepny piatek N przyszedl do lazni, zostal obsluzony po krolewsku. Przy wyjsciu, zostawil tylko dwa miedziaki. - Alez Mullo, tylko dwa miedziaki za taki serwis!? - Widzisz - odpowiedzial N - za dzisiejsza usluge zaplacilem tydzien temu, a dzis zaplacilem za poprzedni piatek. *** "Dwie zony" Nasreddin mial dwie zony. Obie chcialy sie dowiedziec, ktora z nich Mulla kocha bardziej. Zapytaly wiec: - Gdybys byl z nami na lodce, ktora z nas ratowalbys pierwsza gdyby lodka sie wywrocila? N odwrocil sie do swojej pierwszej zony i zapytal: - Kochanie, potrafisz plywac, prawda? *** "W mlynie" Nasreddin poszedl do pobliskiego mlyna i zaczal pelnymi garsciami nabierac ziarno do swojego worka. Nadszedl mlynarz i zapytal: - Co ty tutaj robisz? - Jestem glupcem i musze robic wszystko cokolwiek przyjdzie mi do glowy!- filuternie odpowiedzial Mulla. - Wiec dlaczego nigdy nie przyszlo ci na mysl wyjac zboze ze swojego worka i wrzucic do mojego? - Ja jestem tylko zwyklym glupcem a nie totalnym idiota. *** "Pytania" Raz sedzia zapytal Nasreddina: - Dlaczego zawsze odpowiadasz pytaniem na pytanie? - Naprawde? *** N mial 2 zony. Widzac ich rywalizacje o jego wzgledy, podarowal (na osobnosci) kazdej z nich po pieknej niebieskiej muszli. Pewnego dnia zony zapytaly N: - Ktora z nas kochasz bardziej? N odpowiedzial: - Te, ktorej podarowalem niebieska muszle. Zarowno jedna jak i druga przyjela ta odpowiedz z usmiechem (myslac w skrytosci ducha jak lyso musi teraz byc rywalce). Tak to N sprytnie zadowolil obie zony. *** "Amoniak" Kiedys N jechal pod gore na swoim osiolku. Ten w pewnym momencie sie zbuntowal i odmowil dalszej jazdy. Ktos poradzil N: - Kup amoniaku od chemika i daj powachac osiolkowi. Zobaczysz jak bedzie maszerowal! Gdy N tak zrobil, osiolek wprost cwalowal pod stroma gore. Za kilka dni N wracal do domu piekielnie skonany. Postanowil wiec wyprobowac na sobie tego samego lekarstwa. Skutek byl taki, ze wrocil do domu przed osiolkiem, ale nie mogl sie zatrzymac i biegal wokol domu. Jego zona zawolala: - Co z toba? N odpowiedzial w biegu: - Jesli chcesz mnie zlapac, musisz takze uzyc amoniaku! *** "Guma do zucia" N byl kiedys zaproszony na przyjecie. Usiadl wsrod gosci i zaczal zuc gume. Po chwili zjawil sie kelner i oswiadczyl, ze kolacja gotowa. Gdy goscie poczeli przemieszczac sie do salonu jadalnego, N wyjal gume z buzi i przylepil ja sobie na czubku nosa. Gdy inni zapytali go czemu to robi, odpowiedzial: - Biedni ludzie powinni miec swoja wlasnosc zawsze w polu widzenia. *** "Strach, czyli dlaczego tutaj jestesmy?" Pewnego dnia spacerujac wieczorem po opustoszalej drodze, Mulla Nasreddin zauwazyl grupe jezdzcow zblizajaca sie do niego. Jego wyobraznia zaczela pracowac: zobaczyl siebie zlapanego i sprzedanego jako niewolnika, lub wcielonego do wojska. Nasreddin zrobil nagly zwrot, przeskoczyl przez mur cmentarny i ukryl sie w otwartym grobie. Zaintrygowany tym dziwnym zachowaniem, jeden z mezczyzn, uczciwy podrozny zaczal go sledzic. Znalazl go gdy ten caly wystraszony i trzesacy siedzial skulony w grobie. - Co ty tutaj robisz? Widzielismy cie jak uciekales. Czy mozemy ci jakos pomoc? - Tylko dlatego, ze zadales pytanie nie znaczy, ze jest na nie prosta odpowiedz - powiedzial Mulla, ktory teraz dopiero zdal sobie sprawe co sie z nim stalo. I dodal: - Wszystko zalezy od twojego punktu widzenia. Jesli jednak musisz wiedziec, to ja jestem tutaj z twojego powodu, a ty jestes tutaj z mojego! *** "Patrol o polnocy" N spacerowal po ulicach miasta o polnocy, gdy zatrzymal go patrol policyjny z samym gubernatorem. - Co robisz tutaj o tak poznej porze? - zapytal groznie gubernator. - Moj sen mnie opuscil - odpowiedzial N - i probuje go schwytac. *** "Kurcze pieczone" N siedzial pod drzewem i zajadal kurcze pieczone. Podszedl do niego pewien mezczyzna i powiedzial: - Ale smakowicie wyglada ten kurczak. Daj mi kawalek. N odpowiedzial: - Przykro mi moj bracie, ale to nie moj kurczak. To kurczak mojej zony. - Ale przeciez to ty jesz tego kurczaka! N odparl: - Oczywiscie. A coz innego ja moge zrobic? Gdy zona mi go dala, to powiedziala: "Jedz go!". *** "Subtelny przemytnik" - Co tam masz schowanego? - groznie spytal celnik Mulle, ktory wlasnie przewozil na grzbiecie osla wielka sterte siana. - Nic, przewoze tylko siano - odpowiedzial Nasreddin. Celnik zaczal dokladnie wszystko przeczesywac, ale nic nie znalazl. Mulla przez wiele jeszcze lat przewozil siano na grzbiecie osla, a celnik za kazdym razem nic nie mogl mu udowodnic. Kiedy juz po wielu latach pracy celnik przeszedl na emeryture, spotkal pewnego dnia N w karawanseraj: - Mullo, teraz kiedy juz nie pelnie funkcji celnika, powiedz mi, co do licha za kazdym razem przemycales? N odpowiedzial: - Osly. *** "Sekrety" Ktos zapytal Nasreddina: - Czy znasz kogos w miescie, kto potrafi dotrzymac tajemnicy? Mulla odpowiedzial madrze: - Ja jedynie wiem, iz nie mozna oczekiwac, iz inni beda dla nas spichlerzami. Dlatego najlepiej trzymac sekrety dla siebie! *** "Poczatek zmartwienia" Nasreddin nie mogl znalezc swojego osla i wielu jego przyjaciol pomagalo mu przeszukac wszystkie sasiedztwa. Ktos zauwazyl: - Mullo, nie wygladasz wcale na zmartwionego. Nie zdajesz sobie sprawy, ze twoj osiol zaginal i moze nigdy sie nie odnajdzie? N odpowiedzial: - Czy widzicie to odlegle wzgorze? Nikt tam jeszcze nie zajrzal jak na razie. Jesli nie znajdziemy go az tam, wtedy zaczne sie martwic! *** "Swiatlo w ciemnosci" - Moge widziec w ciemnosci! - chwalil sie Nasreddin w herbaciarni. Przyjaciel zapytal: - Jesli to prawda, dlaczego widzimy cie czasem niosacego lampe w nocy? N odpowiedzial: - Uzywam swiatla tylko po to, aby uchronic innych ludzi przed zderzeniem ze mna. *** "Goscinnosc" - Jestem goscinnym czlowiekiem - powiedzial Mulla do grupy swoich towarzyszy. - Wspaniale, w takim razie zapros nas do siebie na obiad! - powiedzial najwiekszy zarlok. Nasreddin zebral wiec cala grupe i wyruszyli do jego domu. Kiedy juz dochodzili, powiedzial: - Pojde pierwszy i uprzedze moja zone. Zaczekajcie chwile. Zona bardzo sie zagniewala, gdy opowiedzial jej cala historie. - Powiedz im, ze w domu nie ma jedzenia i niech wracaja. - Nie moge tak powiedziec, zaszkodziloby to mojej reputacji. - Wiec idz na gore a ja powiem, ze cie nie ma w domu. Po godzinie czekania goscie zaczeli sie niecierpliwic, staneli pod drzwiami i zawolali: - Nasreddinie wpusc nas! Wyszla zona i powiedziala, ze nie ma go w domu. - Ale widzielismy go jak wchodzil i caly czas obserwowalismy drzwi. Mulla przygladal sie temu z okna na pietrze. W koncu nie wytrzymal, wychylil sie i krzyknal: - Moglem przeciez wyjsc tylnymi drzwiami, czyz nie? *** "Swieca" Nasreddin zalozyl sie, ze spedzi noc u podnoza gory i przezyje pomimo mrozu i sniegu. Kilku znajomych zgodzilo sie byc sedziami. N zabral ksiazke, swieczke i przesiedzial cala noc, ktora byla najzimniejsza jaka pamietal. Rankiem, na wpol zywy zazadal swoich pieniedzy. - Czy nie miales ze soba niczego, co by cie ogrzalo? - zapytali koledzy. - Niczego. - Nawet swieczki? - Tak, mialem swieczke. - W takim razie zaklad jest niewazny. N nie spieral sie. Kilka miesiecy pozniej zaprosil tych samych ludzi na obiad. Usiedli w jadalni i czekali na posilek. Godziny mijaly. Zaczeli dopytywac sie o jedzenie. - Chodzmy zobaczyc jak sie gotuje, powiedzial Mulla. Wszyscy zajrzeli do kuchni. Zobaczyli ogromny garnek wypelniony woda, pod ktorym palila sie swieczka. Woda nie byla nawet letnia. - Jeszcze nie gotowe, nie wiem dlaczego, jest tutaj przeciez od wczoraj - niewinnie zauwazyl Mulla. ***