OPOWIASTKI ZEN "Ksiazki" Zyl kiedys powszechnie znany filozof, ktory wiele lat poswiecil na studiowanie Zen. Wreszcie osiagnal oswiecenie. W dniu gdy to sie stalo wyrzucil wszystkie swoje ksiazki na dziedziniec i tam je spalil. *** "Dwa kroliki" Pewien adept sztuk walki powiedzial do swojego nauczyciela: - Chcialbym poszerzyc moje umiejetnosci i dowiedziec sie czegos nowego. Dlatego pomyslalem by pobierac dodatkowe nauki u jeszcze jednego nauczyciela. Co o tym sadzisz?. Nauczyciel odpowiedzial: - Mysliwy ktory probuje zlapac rownoczesnie dwa kroliki, nie lapie zadnego. *** "Sen" Pewnego razu Lao Tsy - wielki mistrz Tao mial sen. Snilo mu sie, ze jest motylem, fruwajacym to tu, to tam. W trakcie snu nie byl swiadom swojej osobowosci, byl po prostu motylem. Gdy sie zbudzil, swiadomosc bycia czlowiekiem powrocila. - Czy to czlowiek snil, ze jest motylem, czy motyl sni, ze jest czlowiekiem? - spytal sam siebie mistrz. *** "Koncentracja" Mlody i pyszalkowaty lucznik, po odniesieniu wielu zwyciestw na wielu turniejach, rzucil wyzwanie znanemu mistrzowi Zen - Mistrz je podjal. Gdy spotkali sie w wyznaczonym miejscu, mlodzieniec zademonstrowal wysoka klase swych umiejetnosci, trafiajac ze znacznej odleglosci w oko byka, juz za pierwszym razem. - Teraz pokaz czy tez jestes tak dobry! - wykrzyknal podekscytowany mlodzieniec. Niezrazony mistrz, zamiast wystrzelic od razu swoja strzale, zaproponowal by udali sie w gory. Zaciekawiony lucznik przystal na propozycje i podazyl za mistrzem. Wkrotce dotarli nad gleboka przepasc, przez ktora przerzucona byla jedynie watla, niepewnie wygladajaca kloda. Stary mistrz spokojnie, bez strachu, wszedl na sam jej srodek. Za swój cel wyznaczyl odlegle drzewo. Wypuscil strzale, ktora bezposrednio trafila w drzewo. - Teraz twoja kolej - rzekl, gdy z lekkoscia i gracja stawial stopy na pewnym gruncie. Mlodzieniec z przerazeniem spojrzal w bezdenna przepasc. Nie mogl jednak zmusic sie, by podobnie jak mistrz, wejsc na klode. Od tej pory chybil kazdy z wyznaczonych celow. Widzac jego wielkie klopoty mistrz rzekl: - Jestes doskonale wyszkolonym lucznikiem, wysmienicie panujesz nad strzala. Lecz nie potrafisz rownie dobrze panowac nad swym umyslem. Dlatego teraz nie trafiasz. *** "Przeznaczenie" Wlasnie miala rozegrac sie decydujaca bitwa. Japonski general postanowil zaatakowac, pomimo znacznego oslabienia swojej armii. Byl pewny wygranej, lecz jego wojownicy nie podzielali tego entuzjazmu. W drodze na pole bitwy zatrzymali sie w sanktuarium. Po wspolnej modlitwie general wzial monete i powiedzial: - Teraz rzuce moneta. Jesli wypadnie orzel powinnismy wygrac, jesli reszka zapewne przegramy. Podrzucil monete, wszyscy z nadzieje i niepokojem patrzyli na ktora strone upadnie. Wypadl orzel. Wszyscy byli rozradowani, serca zolnierzy napelnily sie ta sama pewnoscia co serce dowodcy. Walczyli meznie i zwyciezyli wroga. Po bitwie adiutant powiedzial: - Przeciez nikt nie moze zmienic przeznaczenia, nie mowiac o jakiejs monecie. - Masz racje! - odparl general, pokazujac mu monete z orlami po obu stronach. *** "Ego" Pierwszy minister dynastii Tang, dzieki sukcesom jakie osiagnal zarowno jako maz stanu, jak i naczelny dowodca, byl uwazany za narodowego bohatera. Ale pomimo slawy, wladzy i majatku jakie posiadal, pozostawal pokornym i oddanym buddysta. Czesto odwiedzal swojego ulubionego mistrza Zen, by moc pod jego piecza oddawac sie praktyce. Byli dobrymi przyjaciolmi, a relacja mistrz-uczen nie zostala zaklocona wysoka funkcja panstwowa jaka pelnil uczen. Pewnego dnia, podczas jednej z wizyt minister zapytal mistrza: - Czcigodny, czym wedlug Buddyzmu jest egoizm? Twarz mistrza poczerwieniala, po czym zirytowanym tonem wykrzyknal: - Coz to znowu za glupie, idiotyczne pytanie! Niemila reakcja mistrza tak bardzo zaskoczyla ministra, ze stal sil on zly i wyraznie spochmurnial. Mistrz spostrzegl to, usmiechnal sie i powiedzial: - Wasza ekscelencjo, TO wlasnie jest egoizm. *** "Oswiecenie" Pewnego dnia Mistrz oglosil, ze jeden z mlodych mnichow osiagnal gleboki wglad. Wiadomosc wywolala poruszenie, czesc mnichow chciala zobaczyc mlodzienca. - Slyszelismy, ze osiagnales oswiecenie. Czy to prawda? - spytali go. - Tak - odpowiedzial. - I jak sie czujesz? - Tak nedznie, jak nigdy dotad - odparl mlody mnich. *** "Przejdzie" Uczen przyszedl do swojego nauczyciela ze skarga: - Moja medytacja jest okropna! Wciaz jestem rozproszony, albo senny, bola mnie nogi. Po prostu straszne! - To przejdzie - powiedzial nauczyciel. Po tygodniu uczen znów przyszedl. - Moja medytacja jest teraz fantastyczna! Jestem skupiony, wyciszony, odzylem! Jest wspaniale! - To przejdzie - powiedzial nauczyciel. *** "Ksiezyc" Mistrz Zen zyl prosto i skromnie, mieszkal w szalasie u podnoza gory. Pewnego wieczoru, gdy mistrz oddalil sie, do szalasu zakradl sie zlodziej, lecz nie znalazl tam niczego co moglby ukrasc. Mistrz powrocil i nakryl zlodzieja. - Przebyles daleka droge by mnie odwiedzic - rzekl Mistrz - nie powinienes odejsc z pustymi rekoma. Przyjmij prosze moje szaty. Zlodziej poczatkowo zmieszal sie, ale w koncu chciwosc przewazyla, wzial ubranie mistrza i uciekl. Nagi mistrz usiadl i spogladajac na ksiezyc zamyslil sie. - Biedny czlowiek. Chcialbym dac mu ten przepiekny ksiezyc...? *** "Pytania" Podczas jakiegos przyjecia, psychiatra postanowil zadac, obecnemu tam mistrzowi Zen, pytanie ktore nurtowalo go od jakiegos czasu. - Wlasciwie w jaki sposob pomagasz ludziom? - zagadnal przy pierwszej sposobnosci. - Zabieram ich w takie miejsce, gdzie nie moga juz zadac wiecej pytan - odpowiedzial mistrz. *** "Uwaznosc" Po dziesieciu latach treningu Zen Tenno uzyskal tytul nauczyciela. Pewnego deszczowego dnia udal sie z wizyta do slynnego mistrza Nan-in. Gdy wszedl do jego mieszkania, mistrz przywital go pytaniem: - Czy zostawiles sandaly i parasol na ganku?. - Tak, odpowiedzial Tenno. Mistrz kontynuowal: - Powiedz mi, po ktorej stronie butow postawiles parasolke. Po lewej, czy prawej? Tenno nie znal odpowiedzi i uswiadomil sobie, ze nie jest w pelni uwazny. Dlatego tez, przez nastepne dziesiec lat kontynuowal trening u mistrza Nan-in. *** "Pragnienie Boga" Pewnego dnia nad rzeka siedzial mistrz-pustelnik i medytowal. Przyszedl do niego mlody czlowiek i poprosil: - Mistrzu, chcialbym sie u ciebie uczyc, chcialbym medytowac. - Dlaczego? - spytal pustelnik. Mlodzieniec pomyslal chwilke po czym odparl: - Chcialbym odnalezc Boga. W tym momencie pustelnik podskoczyl, zlapal go za szyje, wykrecil rece i zawlokl do rzeki. Tam wlozyl mu glowe pod wode i przytrzymal chwile. Gdy mistrz zwolnil uchwyt, mlodzieniec mogl nareszcie zlapac oddech. Gdy nieco ochlonal mistrz spytal go: - Czego najbardziej chciales, gdy byles pod woda? - Powietrza! - natychmiast odpowiedzial niedoszly adept. - Wracaj teraz do domu. Mozesz do mnie wrocic, gdy bedziesz pragnal Boga tak samo jak pragnales teraz powietrza - powiedzial mistrz. *** "Listy" Pewien Mistrz Zen mial ucznia. Ktoregos dnia kazal on owemu uczniowi pojechac gdzies daleko. Mistrz nakazal uczniowi, by ten pisal mu o swych postepach. Co rok Mistrz dostawal listy, jednak wciaz martwil sie o los ucznia. Po kilku latach listy przestaly przychodzic. Minal rok i zaden list nie nadszedl. Mistrz z radoscia klasnal w dlonie i powiedzial: - Tak, to jest to!. *** "Teraz!" Japonski wojownik zostal pojmany przez wrogów i wtracony do wiezienia. Tej nocy nie mogl zmruzyc oka, bal sie majacego nastapic nastepnego dnia przesluchania, niechybnych tortur i ostatecznie egzekucji. Wtedy przypomnial sobie slowa swojego Mistrza Zen: - Jutro nie jest prawdziwe, to iluzja. Rzeczywiste jest jedynie TERAZ. Uswiadomiwszy sobie ten fakt, wojownik uspokoil sie i zasnal. *** "Swiety czlowiek" Po okolicy rozeszla sie wiesc o swietym Mezu, ktory mieszkal w malym domku na szczycie gory. Mieszkaniec pewnej wioski postanowil odwiedzic go, mimo ze droga byla dluga i niebezpieczna. Gdy przybyl na miejsce, zobaczyl w drzwiach domku starego sluzacego, ktory przywital go. - Chcialbym widziec sie ze slynnym w tej okolicy Swietym Mezem - powiedzial do sluzacego. Ten usmiechnal sie i wprowadzil do srodka. Gdy szli przez dom, gosc niecierpliwie rozgladal sie za Swietym Czlowiekiem, bowiem goraco pragnal go spotkac. Ani sie nie obejrzal, jak zostal doprowadzony z powrotem do drzwi i wyprowadzony na zewnatrz. Zaskoczony mezczyzna powiedzial do sluzacego: - Ale przeciez chcialem zobaczyc Swietego Meza! - Juz widziales - odparl stary czlowiek. Kazdego kogo spotykasz na swej drodze - takze gdy to prosty, niczym nie wyrozniajacy sie czlowiek - postrzegaj jak tego slynnego Swietego Czlowieka. Jesli to zrobisz, wowczas kazdy problem z ktorym dzis tutaj przyszedles zostanie rozwiazany. *** "Natura rzeczy" Dwoch mnichow mylo w rzece swoje miski. W pewnej chwili zauwazyli topiacego sie skorpiona - jeden z mnichow natychmiast wylowil go z wody i postawil na brzegu, zostal jednak ukaszony. Mnich powrocil do mycie miski, a skorpion ponownie wpadl do rzeki. Mnich znow go wylowil i ponownie zostal ukaszony. Drugi mnich spytal go: - Dlaczego wciaz ratujesz tego skorpiona, przeciez wiesz iz natura skorpiona jest kasac. Uslyszal odpowiedz: - Ja ratuje, poniewaz to jest wpisane w moja nature. *** "Powodzenie" Pewien bogaty czlowiek poprosil mistrza Zen, by ten napisal dla niego jakas sentencje - slowa, które podnosilyby na duchu jego rodzine, dodawalby otuchy, pomagaly w zyciu tego i staly sia dewiza dla przyszlych pokolen. Na duzym kawalku papieru mistrz skreslil: "Umiera ojciec, umiera syn, umiera wnuk". Bogacz zezloscil sie na mistrza, gdy to ujrzal. - Miales napisac cos optymistycznego, cos co dodawalo by otuchy moim krewnym. Dlaczego napisales cos tak przygnebiajacego? Mistrz odpowiedzial: - Jesli twoj syn umrze przed toba, przyniesie to rodzinie nieznosny zal i smutek. Gdy twój wnuk umrze nim smierc dosiegnie twego syna, to rowniez sprowadzi wielki smutek na caly rod. Jesli jednak twoja rodzina, pokolenie za pokoleniem, bedzie znikac w takiej kolejnosci jak napisalem, wowczas bedzie to naturalny bieg zycia. Oto zrodlo prawdziwego szczescia i powodzenia. *** "Zajazd" Slynny mistrz przeszedl przez glowna brame krolewskiego palacu i niezatrzymywany przez straznikow wszedl do sali, gdzie na tronie siedzial cesarz. - Czego chcesz? - zapytal cesarz, ktory rozpoznal goscia. - Chcialbym dostac jakies miejsce do spania w tym zajezdzie - odpowiedzial mistrz. - Przeciez to nie jest zaden zajazd, tylko moj palac - zaprotestowal cesarz. - Czy moge zapytac kim byl poprzedni wlasciciel tego palacu? - Moj ojciec. Nie zyje. - A kto go poprzedzal? - Moj dziadek. On rowniez nie zyje. - Jest to miejsce, gdzie ludzie zyja krotko po czym odchodza - czy to nie ty ekscelencjo powiedziales, ze to nie zajazd? *** "Ciezka praca" Adept sztuk walki przyszedl do nauczyciela i powiedzial: - Chcialbym poswiecic sie nauce sztuk walki wg twojego systemu. Ile czasu zajmie mi osiagniecie mistrzostwa? Odpowiedz nauczyciela byla przypadkowa: - Dziesiec lat. Niecierpliwy uczen odpowiedzial: - Chce zostac mistrzem o wiele szybciej! Bede ciezko pracowal. Bede poswiecal codziennie dziesiec godzin, a jesli trzeba bedzie to wiecej czasu na cwiczenia. Ile wowczas zajmie mi to czasu? Nauczyciel odpowiedzial: - Dwadziescia lat! *** "Pieklo i niebo" Pewien samuraj przybyl do mistrza zen Hakuina i zapytal: - Czy jest cos takiego jak pieklo i niebo? Hakuin zadal pytanie: - Kim jestes? Samuraj odparl: - Jestem najwiekszym samurajem cesarza. Hakuin zapytal: - Ty jestes samurajem? Z taka twarza wygladasz bardziej na zebraka. Wtedy samuraj zezloscil sie i wydobyl miecz z pochwy. Stojac spokojnie przed nim Hakiun powiedzial: - W ten sposob otwiera sie brama piekla. Widzac opanowanie mistrza, samuraj schowal miecz do pochwy i poklonil sie. Hakuin wtedy stwierdzil: - A tak otwiera sie brama nieba. *** "Jem i czytam" Mistrz Zen zapytany czym rozni sie od nieoswieconych ludzi odpowiedzial: - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Pewnego dnia, jeden z uczniów przylapal go na tym jak jadl obiad i jednoczesnie czytal gazete i oburzony wykrzyknal: - Mistrzu! Przeciez mowiles, ze kiedy jesz to jesz, a kiedy czytasz to czytasz! A przeciez teraz czytasz kiedy jesz! Mistrz ze spokojem odparl: - Kiedy jem, to jem. Kiedy czytam, to czytam. Kiedy jem i czytam, to jem i czytam. *** "Obelgi darowane w prezencie" Niedaleko Tokio zyl wielki samuraj. Kiedy sie zestarzal, poswiecil sie nauczaniu mlodych buddyzmu Zen. Mowiono jednak, ze pomimo podeszlego wieku byl w stanie pokonac kazdego przeciwnika. Pewnego wieczoru odwiedzil go mlody wojownik zupelnie pozbawiony skrupulow. Byl on rowniez znany ze swojej techniki prowokacji. Najpierw czekal na pierwszy ruch przeciwnika, a potem dzieki wyjatkowej bystrosci umyslu ocenial popelnione przez niego bledy i przypuszczal nagly kontratak. Nigdy jeszcze nie przegral zadnej walki. Wiele slyszal o slawie samuraja i udal sie na spotkanie z nim z zamiarem pokonania go i umocnienia wlasnej reputacji. Pomimo protestów swoich uczniów stary samuraj przyjal wyzwanie wojownika. Kiedy ludzie zgromadzili sie na placu, mlody czlowiek zaczal obrazac starego nauczyciela. Rzucal w niego kamieniami, plul mu w twarz, obsypywal obelgami jego i jego przodkow, nie przebierajac w slowach. Przez wiele godzin robil wszystko co w jego mocy, aby wyprowadzic samuraja z rownowagi, ale starzec pozostal niewzruszony. Pod wieczor porywczy wojownik wycofal sie. Uczniowie, rozgoryczeni faktem, ze ich nauczyciel nie zdolal odpowiedziec na wyzwiska i prowokacje mlokosa, spytali: - Jak mogles znosic takie upokorzenia? Dlaczego nie podjales ryzyka, nawet gdybys mial przegrac te walke? A ty nawet nie wyciagnales miecza i pokazales sie nam jako tchorz. - Jesli ktos przychodzi do ciebie z podarunkiem i ty go nie przyjmujesz, to do kogo wtedy nalezy ten prezent? - spytal samuraj. - Do darczyncy - opowiedzieli uczniowie. - To samo dotyczy zawisci, zlosci i obelg - rzekl ich nauczyciel. Jesli nie sa przyjete, pozostaja wlasnoscia osoby, ktora nosi je w sobie. *** "Cela" Pewien czlowiek siedzial w zamknietej celi. Cela byla mala i mroczna. Na jednej ze scian bylo male okienko, przez ktore widac bylo niebo. Czlowiek nieustannie wygladal przez okno i marzyl o wolnosci. Siedzial i marzyl, az do smierci. Przez cale zycie nie przyszlo mu do glowy, by sprobowac wyjsc drzwiami celi, ktore przez caly ten czas byly otwarte. *** "Wejscie" Mnich niecierpliwie chcacy nauczyc sie Zen powiedzial do mistrza: - Zostalem zainicjowany do Braterstwa. Czy moglbys byc tak wspanialomyslny i wskazac mi droge do Zen? Na co mistrz rzekl: - Czy slyszysz pomruk strumyka gorskiego? Mnich odpowiedzia: - Tak, slysze. - To jest wejscie. *** "Prawda" Pewien czlowiek, ktory odwiedzil Mistrza, chcial zostac jego uczniem. Mistrz powiedzial do niego: - Mozesz ze mna zamieszkac, ale nie staraj sie isc za mna. - Za kim wiec mam isc? - Za nikim. W dniu, w ktorym pojdziesz za kims, przestaniesz isc za Prawda. ***